Środa, 15 lipca 2026
Imieniny: Włodzimierz, Henryk, Dawid

Fałszywe wiadomości z urzędów trafiają do co trzeciego Polaka. Wyniki badania niepokoją

Ponad 34 proc. Polaków otrzymało w ostatnim roku wiadomość lub telefon, który mógł pochodzić od osoby podszywającej się pod urząd, ZUS, policję, pocztę albo urząd skarbowy. Skala zjawiska pokazuje, że taki rodzaj oszustwa przestał być incydentem, a stał się codziennym zagrożeniem dla milionów osób.

Badanie wskazuje też, że dla wielu respondentów nie była to pojedyncza próba kontaktu. 12 proc. badanych zetknęło się z takim sygnałem raz, a 22 proc. mówi o wielokrotnych próbach. To oznacza, że mechanizm działania przestępców jest powtarzalny i wciąż skuteczny.

Jak działa oszustwo podszywające się pod urząd

Schemat jest prosty: odbiorca dostaje wiadomość o rzekomej dopłacie, zaległości, przesyłce, mandacie, świadczeniu albo konieczności aktualizacji danych. Treść wygląda urzędowo, a styl przekazu ma wywołać presję czasu i skłonić do szybkiej reakcji, zanim pojawi się moment na weryfikację.

W praktyce chodzi o to, by użytkownik kliknął w link, otworzył załącznik, wypełnił formularz albo wykonał płatność. Przestępcy liczą na automatyzm i pośpiech, bo właśnie wtedy najłatwiej przejąć dane albo pieniądze.

„Wyniki badania obalają mit, że cyberoszustwo na urząd jest zagrożeniem przede wszystkim dla seniorów, na których polują przestępcy. Młodzi są bardziej sprawni cyfrowo, ale częściej funkcjonują w trybie szybkich reakcji na SMS-y, e-maile i powiadomienia. Nierzadko robią to szybko i automatycznie. Oszust nie musi więc przełamywać ich braku wiedzy. Zwykle wystarczy, że wykorzysta pośpiech, rutynę i przekonanie, że wiadomości z urzędu nie można zlekceważyć”.

Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl

Młodzi częściej niż seniorzy, mężczyźni częściej niż kobiety

Najwyższy odsetek kontaktu z fałszywą wiadomością lub telefonem odnotowano w grupie 18-24 lata – to 43 proc.. Niewiele mniej, bo 41 proc., wskazały osoby w wieku 35-44 lata. Z kolei wśród seniorów powyżej 65. roku życia podobne doświadczenie zadeklarowało jedynie 16 proc. badanych.

Różnice widać także w podziale na płeć i wykształcenie. Z próbą podszycia się pod instytucję publiczną częściej spotykali się mężczyźni – 41 proc. wobec 28 proc. kobiet. Wśród osób z wyższym wykształceniem odsetek wyniósł 40 proc., w grupie ze średnim i policealnym – 34 proc., a przy wykształceniu podstawowym lub zawodowym – 29 proc..

Strach jest większy niż faktyczne doświadczenie

Choć bezpośredni kontakt z podejrzanym komunikatem deklaruje około jedna trzecia badanych, obawa przed takim scenariuszem jest znacznie szersza. Łącznie 70 proc. Polaków przyznaje, że boi się paść ofiarą cyberoszustwa podszywającego się pod instytucję publiczną.

W tej kwestii bardziej zaniepokojone są kobiety – obawy deklaruje 75 proc. z nich – niż mężczyźni, wśród których jest to 64 proc.. Jednocześnie to właśnie mężczyźni częściej mówili o realnym kontakcie z takim przekazem w ciągu ostatniego roku.

„Wysoki poziom obaw pokazuje, że cyberoszustwa na instytucje publiczne przestały być dla Polaków abstrakcyjnym zagrożeniem. W przypadku podejrzanej wiadomości lub telefonu nie należy klikać w przesłane linki, otwierać załączników ani wypełniać formularzy, a tym bardziej podawać danych czy wykonywać płatności. Powinniśmy przerwać kontakt i samodzielnie zweryfikować tożsamość nadawcy za pośrednictwem oficjalnej strony urzędu, aplikacji mobilnej lub infolinii”.

Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl

Jak reagować na podejrzany kontakt

Najważniejsza zasada jest prosta: nie działać pod wpływem emocji. Jeśli wiadomość dotyczy dopłaty, mandatu, przesyłki albo rzekomego problemu z danymi, nie wolno reagować odruchowo. Bezpieczniej jest samodzielnie sprawdzić informację w oficjalnym kanale danej instytucji.

  • nie klikać w linki przesłane w wiadomości,
  • nie otwierać załączników, których nadawca nie został zweryfikowany,
  • nie podawać danych osobowych ani finansowych,
  • nie wykonywać płatności bez potwierdzenia autentyczności kontaktu,
  • przerwać rozmowę lub połączenie i sprawdzić sprawę na oficjalnej stronie, w aplikacji lub przez infolinię.

To ważne również lokalnie, bo mieszkańcy regionu dostają podobne wiadomości jak odbiorcy w całym kraju: SMS-y o rzekomej niedopłacie, e-maile z wezwaniem do odbioru przesyłki czy telefony od osób podających się za pracowników ZUS. W takich sytuacjach chwila weryfikacji może uchronić przed utratą danych i pieniędzy.

Wnioski z badania są jasne: fałszywe komunikaty z urzędów stały się powszechnym problemem, a czujność przy każdym nietypowym kontakcie to dziś podstawowa forma ochrony. Informacje przekazał serwis ChronPESEL.pl i Krajowy Rejestr Długów.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
PW

Paweł Wyrzykowski

Redaktor naczelny, od lat opisuje Białystok: decyzje ratusza, inwestycje i sprawy mieszkańców.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!