Rewolucja w podatkach od 2027 roku. Kto zyska, a kto straci? Sprawdzamy szczegóły
Koniec z wysokim PIT dla klasy średniej?
Polska gospodarka pędzi jak nigdy dotąd, a wraz z nią rosną pensje. Od początku rządów Koalicji 15 października wynagrodzenia wzrosły już o ponad 30%. To dobra wiadomość, ale ma też drugie dno – coraz więcej osób wpada w wyższy próg podatkowy i oddaje państwu sporą część zarobków. Rząd postanowił to zmienić i przygotował reformę, która ma ulżyć właśnie tym, którzy zarabiają coraz lepiej, ale wciąż nie są bogaczami.
Plan jest prosty: od 2027 r. pierwszy próg podatkowy zostanie podniesiony z obecnych 120 tys. zł do 130 tys. zł. Oznacza to, że osoby zarabiające do tej kwoty nadal będą płacić tylko 12% podatku. Co więcej, dla dochodów od 130 tys. zł do 150 tys. zł wprowadzona zostanie nowa, pośrednia stawka 24%. Dopiero powyżej 150 tys. zł zacznie obowiązywać najwyższa stawka 32%.
To rewolucja, na której skorzystać ma nawet 3,5 mln podatników. W praktyce oznacza to, że w portfelach Polaków może zostać nawet 3,6 tys. zł rocznie. To realne pieniądze, które można przeznaczyć na wakacje, remont czy oszczędności. Co ważne, reforma ma być neutralna dla budżetu państwa – koszty zmian poniosą największe firmy i najlepiej zarabiający.
Jestem przekonany, że po zmianach system podatkowy będzie sprawiedliwszy, a korzyści będą dotyczyły milionów ludzi, którzy dziś ponoszą najcięższe daniny. Chcemy zrównoważyć wysiłek finansowy wszystkich obywateli i obciążyć największe firmy.
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
To pierwsza od wielu lat reforma podatkowa, która nie obciąża budżetu państwa. Rząd podkreśla, że to efekt odpowiedzialnej polityki fiskalnej i szybkiego wzrostu gospodarczego. Polska jest obecnie najszybciej rosnącą dużą gospodarką Unii Europejskiej, co daje przestrzeń do zmian.
Kto zapłaci za niższe podatki? Nowe obciążenia dla gigantów
Zmiany nie byłyby możliwe bez znalezienia źródeł finansowania. Rząd zdecydował, że koszty reformy poniosą przede wszystkim największe korporacje. Planowane jest podniesienie podatku CIT z 19% do 22% dla firm, których roczne przychody przekraczają 50 mln euro, czyli około 200 mln zł. Dotyczy to również podatkowych grup kapitałowych.
To nie wszystko. O jeden punkt procentowy wzrośnie danina solidarnościowa – z 4% do 5% – która obejmuje osoby osiągające dochody powyżej 1 mln zł. Rząd chce też przywrócić wcześniejszy limit przychodów dla ryczałtu ewidencjonowanego – do równowartości 250 tys. euro. Obecnie limit jest wyższy, co powoduje, że osoby o podobnych dochodach płacą zupełnie różne podatki w zależności od formy rozliczenia.
Chcemy przywrócić próg do równowartości 250 tys. euro. Często osoby, które mają bardzo podobne dochody, płacą zupełnie różne podatki, w zależności od wybranej formy rozliczenia. System musi być bardziej sprawiedliwy.
Andrzej Domański, Minister Finansów i Gospodarki
Minister Finansów Andrzej Domański podkreśla, że reforma jest wymierzona w największe podmioty, a nie w przeciętnych obywateli. – „Nie będziemy obciążali wszystkich podatników tymi kosztami. W związku z tym podwyższymy podatki w sposób sprawiedliwy i uczciwy” – mówił podczas konferencji prasowej.
Dzięki tym zmianom odsetek osób płacących podatek według stawki 32% ma spaść do 7,2%, zamiast przewidywanych 14%. To ogromna różnica, która pokazuje, jak wielu ludzi skorzysta na reformie.
Co to oznacza dla mieszkańców Białegostoku?
Dla białostoczan reforma to przede wszystkim realny wzrost dochodów do dyspozycji. W naszym regionie, gdzie przeciętne wynagrodzenie jest niższe niż w Warszawie czy Trójmieście, każda złotówka ma znaczenie. Podniesienie progu podatkowego do 130 tys. zł sprawi, że wiele osób pracujących w lokalnych firmach, szpitalach czy urzędach przestanie płacić wyższą stawkę podatku.
Szczególnie zyskać mogą pielęgniarki, nauczyciele, urzędnicy i pracownicy średnich przedsiębiorstw – grupy, które często zarabiają od 5 do 10 tys. zł miesięcznie i wpadają w wyższy próg podatkowy. Dla nich zmiana może oznaczać nawet kilkaset złotych oszczędności miesięcznie. To pieniądze, które zostaną w lokalnej gospodarce – w białostockich sklepach, restauracjach czy na lokalnym rynku usług.
Co istotne, reforma nie ominie też przedsiębiorców z regionu. Ci, którzy rozliczają się ryczałtem i osiągają przychody do 250 tys. euro, nadal będą mogli korzystać z tej formy opodatkowania. To dobra wiadomość dla wielu małych firm z Białegostoku, które dopiero się rozwijają.
Polityczny spór o weto. Czy reforma wejdzie w życie?
Choć zmiany mają obowiązywać od 2027 r., już teraz budzą ogromne emocje. Premier Donald Tusk nie ukrywa, że liczy na poparcie prezydenta, ale jednocześnie ostrzega przed wetem. – „Jeśli Prezydent przyjmie logikę z kwestii paliw, to może próbować zawetować projekt. Ochroni wielkie firmy i koncerny, ale zarabiającym pielęgniarkom, urzędnikom, nauczycielom zabierze te pieniądze” – powiedział.
Tusk zaapelował też do głowy państwa, aby wysłuchała głosu milionów Polaków, którzy czekają na tę reformę. – „Mam nadzieję, że presja milionów ludzi, którzy czekają na tę decyzję, wywoła impuls w sumieniu pana Prezydenta” – dodał.
Reforma podatkowa to jeden z kluczowych elementów programu Koalicji 15 października. Rząd podkreśla, że system podatkowy musi być sprawiedliwy i nie może karać tych, którzy ciężko pracują i coraz lepiej zarabiają. Czy uda się ją wdrożyć? Wszystko zależy od dalszych prac legislacyjnych i decyzji prezydenta.
Najważniejsze zmiany w liczbach
- 130 tys. zł – pierwszy próg podatkowy od 2027 r. (stawka 12%)
- 24% – nowa stawka dla dochodów od 130 tys. zł do 150 tys. zł
- 32% – stawka dla dochodów powyżej 150 tys. zł
- 3,5 mln – liczba podatników, którzy skorzystają na reformie
- 3,6 tys. zł – maksymalna roczna oszczędność dla podatnika
- 22% – nowy CIT dla firm z przychodami powyżej 50 mln euro
- 5% – danina solidarnościowa dla dochodów powyżej 1 mln zł
- 250 tys. euro – limit przychodów dla ryczałtu ewidencjonowanego
- 7,2% – przewidywany odsetek osób płacących 32% podatku po reformie
Reforma podatkowa to jedna z najważniejszych zapowiedzi rządu w tej kadencji. Zmiany mają wejść w życie w 2027 r. i – jak przekonują politycy – mają być sprawiedliwe i korzystne dla większości obywateli. Czas pokaże, czy uda się je wdrożyć bez przeszkód.