Włamywacz szaletu wpadł w nocy. Usłyszał trzy zarzuty
Trzy włamania do szaletu, jeden włamywacz. Wpadł w nocy, a teraz grozi mu 10 lat więzienia!
Mężczyzna z Białegostoku odpowie za serię włamań do miejskiego szaletu. W kwietniu trzykrotnie włamał się do budynku, niszcząc kasetkę na pieniądze i wyrywając panel sterujący. Wpadł w środku nocy, gdy przechodził chodnikiem. Usłyszał trzy zarzuty kradzieży z włamaniem w warunkach recydywy.
Na początku kwietnia doszło do dwóch włamań do szaletu przy ulicy Legionowej. Za pierwszym razem sprawca uszkodził zabezpieczenie wiszącej na ścianie kasetki na pieniądze i zabrał około 600 złotych. Kilka dni później wrócił, ponownie uszkodził kasetkę i ukradł gotówkę, a straty oszacowano na 1600 złotych.
Włamywacz nie poprzestał na tym. W połowie kwietnia ponownie zaatakował – wyrwał panel sterujący wraz z kasetką, w której znajdowało się około 200 złotych. Samo zniszczenie mienia spowodowało straty bliskie 31 tysiącom złotych.
Policjanci z wydziału zwalczającego przestępczość przeciwko mieniu białostockiej komendy ustalili tożsamość sprawcy. Okazał się nim 39-letni mieszkaniec miasta. Zatrzymali go funkcjonariusze patrolówki – mężczyzna szedł chodnikiem w środku nocy.
Teraz odpowie za trzy kradzieże z włamaniem, a ze względu na recydywę grozi mu surowsza kara. Za to przestępstwo może trafić do więzienia nawet na 10 lat, a w warunkach recydywy wyrok może być zwiększony o połowę.
Źródło: policja.gov.pl